CLICK HERE FOR THOUSANDS OF FREE BLOGGER TEMPLATES »

poniedziałek, 24 marca 2008

swiecenie jaj i dezynfekcje swego ciala

Piatek.
O jessu, to byl piatek. taki prawdziwy. piatek. dzien odreagowania, zalkholizowania czy tez zapomnienia. piwko w athenie, kolejno tunel gdzie uczylam kobietki za barem przyzadzac zemste pana b. po kilku drinkach wprawily sie, a ja bylam coraz bardziej pijana. kozaczkow nie zniszczylam, honoru nie splemilam. a przynajmniej nie pamietam. niekoniecznie jest to dobry znak. knajpa prawie pusta i w sumie cieszylam sie iz wrocilismy do domu. aczkolwiek spotkanie przednie.

Sobota.
Lwy, bilard i brak ochoty na nic konkretnego. po dwoch piwach czulam nieprzewidziane konsekwencje spozycia alkoholu - bylam nietrzezwa. jedynie co zasmiecalo mi glowie to mysl, jak dnia poprzedniego dalam rade. krzysztof mnie ostrzegal. bedac w kaloszach nie spozywaj alkoholu - tak mowil - to moze spodowowac podwojne dzialanie jednego i drugiego. mial racje.

Niedziela.
Dzien lenistwa i jedzenia dla wiekszosci. dla mnie to dzien przeszukiwania polek i poszukiwania czegos, co zwykle nie jest swiatecznym daniem i co zadowoli moje podniebienie. szczesliwym zwyciezca okazala sie zupka chinska "tajska ostra", ktora smakiem juz nie przypomina tego czym byla kiedys. wieczorem piwko z just i grzesiem. tunel? nie chcemy. lwy? bylysmy tam w sobote. wiec moze papugi? wszystkim pasuje. ku mojemu zdumieniu spotkalam znajoma ekipe. piatkowe buzie zaczynaly alkoholowe spotkanie. zimne przywitanie moge wybaczyc, jednak nie zaproszenie do stolu juz nie. coz, kolejny raz pewne osoby zyskaly minusa. co poniektorzy z nich maja ich tyle, ze ich wdzianka przypominaja koszuleczke pugsley'a addams'a. kolejny raz przejezdzam sie na "wzajemnym" zaufaniu, ktorego pewnie w zyciu nie bylo. stworek na lewym ramieniu szepcze mi do ucha, ze przesadzam. byc moze. nikogo nie zabilam, nikogo nie obrazilam, wiec jestem oczyszczona z zarzutow - tak sobie powtarzam. jednak, gdy nikt nie widzi gryze swe wspomnienia i przezuwam je na papke zwana rzeczywistoscia. a juz myslalam, ze moja aspolecznosc uchodzi w niepamiec. kolejny raz czas zaczac przeszukiwac polki od nowa. tym razem celem jest sposob na zycie i zerwanie niepotrzebnych znajomosci. tak bardzo teraz targaniacych moimi uczuciami.

0 komentarze: