Popoludniowa drzemka. rzucilam mysli na krzeslo, te bezwladne i niepoukladane. zasnelam. nie pamietam juz kiedy ostatnim razem obudzilam sie bez nerwicy w kieszeni i cukru w kostkach, kiedy tak naprawde zasnelam spokojna i kiedy moglabym szczerze odpowiedziec na pewne pytania bez glebokiego zastanowienia. telefon. swieci prosto w me oczy "numer prywatny" i coz ja moge zrobic w tym wypadku? odebrac nie moge, odpisac tym bardziej. odrzucilam. zamknelam oczy. zapomnialam.
szukajac madrosci w "seksie w wielkim miescie" odkrylam iz serial ten jest niemalze jak biblia. naginajac zasady mozna podpiac go do kazdej kobiety, kazdej sytacji i kazdego problemu. coz za radosc we mnie zagoscila, gdy sobie to uswiadomilam. teraz rozpiera mnie duma tak bardzo, ze nie mieszcze sie wraz z moimi myslami na krzesle. wyladuja za chwilke na lozku, czekajac na gorsze chwile. nie jest zle. dzis.
pewni ludzie pragna, aby pewne sytacje z ich udzialem byly dla mnie czyms na tyle wyjatkowym, aby zaslugiwalo na opisanie tego, abym zapamietala to nie tylko w glowie, ale i w slowie pisanym. zatem prosze. bez imion. bez nazwisk. sprawiedliwie. a jakze! jednak kazdy wie, ze nie wszystkie momenty zycia wazne dla mnie sa rownie wazne dla osob w nich uczestniczacych. to dziala w obie strony. teraz... every day is exactly the same. roznica tkwi tylko w bieliznie, ilosci przeklenstw i wciagnietego pokarmu. wybaczcie, ale pisac gleboko nie potrafie. nie potrafie tez innych rzeczy robic "gleboko" i jakos dobrze mi z tym. chyba nie nadaje sie na gwiazde porno, zostane zatem fotografem. zeby bylo sprawiedliwie.
poniedziałek, 7 stycznia 2008
~
Autor: plastik o 22:48 0 komentarze
Subskrybuj:
Posty (Atom)