Nine Inch Nails - Every Day Is Exactly The Same
genialny numer na dobranoc i dzien dobry.
Kac, pobudka o 13:30 i swiadomosc, ze bawilam sie dobrze jedynie polowicznie. przy dzwiekach elektronicznych zawsze przypomina mi sie klip deft punk'a - araund the world. wbijam poczatkowo delikatnie w ten klimat, by w pewnym momencie zatopic sie po samo dno. powielam ruchy panien za mumny przebrane i robotow z folii alumieniowej. jednak nie tym razem. mc bianca potrafii z najlepszego numeru zrobic dyskotekowa potupanke, a jej podwladne dresikowe cudenka skutecznie odstraszaly mnie z parkietu. mam obrzydzenie do nich, serio. nienawidze jak ktos mnie dotyka, gdy tancze. czuje sie zle, nastawiam sie wrogo i atakuje. czasem brutalnie. wyglupiac sie z jakims facetem? ok! jednak niech mnie nie dotyka!! takie imprezy mecza, draznia. na cale szczescie byla obok mnie magda, zawsze chetna do ratowania plastiku i obgadywania innych przy mym boku ;) coz... lajf is lajf i zyje sie dalej.
dzis dzien pod znakiem nauki. nie ma cin cin bez cin cin.
sobota, 1 grudnia 2007
mekkopolis
Autor: plastik o 15:20 0 komentarze
Subskrybuj:
Posty (Atom)