jak to jest, ze osoby niegdys bliskie jak cholera teraz wydawac sie moga jedynie dalekimi znajomymi? to chyba tak samo jak z miloscia. jedna sie konczy, druga sie zaczyna. a co pomiedzy? pomiedzy tylko gluchy krzyk o zapachu gleby gryzacej me nozdrza i tony herbat, czekolad, zakupow, innej masci pocieszaczy, ktore rozbawiaja mnie do lez. nienawidze usmiechac sie przez lzy. lajf is lajf i huj.
szukam ksiecia z bajki. kto mi pomorze?