CLICK HERE FOR THOUSANDS OF FREE BLOGGER TEMPLATES »

piątek, 25 stycznia 2008

Zasnij teraz w ogniu.

Pobudka jak zwykle nie byla mila. w lozku jest cieplo i przytulac sie moge, w glowie zyje sobie kac, w zylach krazy alko, zas na dworze zawiewa z poludnia. przemoglam to wszystko, ruszylam do pracy. cztery godziny, a i tak szczerze mysle, ze to bylo za dlugo. powrot. na podlodze leza ubrania z dnia poprzedniego, kolo biurka butlki po winach, zas w lazience nie moge znalesc pasty do zebow. nie mam zielonego pojecia dlaczego. lekko wzruszona wracam do atlasu, gdzie jest moje miejsce. powinni mi placic za lezenie w lozu, to wychodzi mi najlepiej. nawet zasypiam na umowione godziny z klasa. randka z krzysztofem na 17:15, podbudka kwadrans przed czasem. czy zdarzylam? a czy kokakola ma smak pomaranczy? exactly. w pospiechu zakladam cos, w czym moge sie pokazac w Polskim, dostrajam sie koralami. wychodze. w miedzyczasie zadzwonila do mnie szefowa z pretensjami, iz skreslilam sie z grafiku. co z tego, ze zrobilam to w dniu kiedy on byl robiony? ja to najwidoczniej nie obchodzilo. gotowanie sprawia mi zajebista przyjemnosc, jednak sam fakt pracy u takich ludzi nie robi mi wcale. wbiegam zdyszana do przychodni. spedzilam tam 50min, bez jakiegokolwiek efektu. nie licze oczywiscie faktu, iz poznalam ciekawe osobowosci. teraz wiem, ze krzysztof zajmuje sie roznymi przypadkami. musialam wyjsc, aby zdarzyc do teatru, zas z krzysiem spotkam sie za tydzien.
spektakl? dobrze, nawet bardzo dobrze. przez pol godziny moglam obserwowac jak 'dzieciol kremowy' biega przede mna w samych slipkach wraz ze swoim kumplem, z ktorym z reszta uprawial milosc za arkadami ;] na pewno zrobil to, aby wzbudzic we mnie zazdrosc! na pewno! niestety, reszta widowni nie zrozumiala, ze spektaklt - a przynajmniej ta czesc - jest specjalnie dla mnie i nie wyszli. damn it! coz, pozostalo mi sie jedynie cieszyc towarzystwem z ktorym wybralam sie na "zasnij...". bylo ono iscie wyborowe. pawel & julita company przyswiecali mej skromnej (a jak!) osobie w teatrze i przy kolacji. zauwazylam podobienstwo fizyczne jak i psychiczne miedzy mna, a julita. gdybym byla blodnynka to pewnie wygladalybysmy jak siostry. syjamskie oczywiscie. fajnie, ze sie rozumiemy. kolejna fajna osobka do butli wina.

ps. wstawilam bardzo fajna funkcje w loga, wiec nem - niekrepuj sie i komentuj. komentuj calym swoim cialem. yeah! ;P