CLICK HERE FOR THOUSANDS OF FREE BLOGGER TEMPLATES »

niedziela, 20 kwietnia 2008

das ist super!

Niesamowite uczucie miec swiadomosc, ze "niemoc" ustepuje, ze jest jej coraz mniej w moim zyciu. przynajmniej na razie. weekend w domu z wlasnej nieprzymuszonej woli bynajmniej nie byl stracony. narobilam obrazkow jak szalona w czwartek, piatek i dzis tez nieco. zas sobota byla dniem cudownym, gdzie mialam pierwszy raz od wielu wielu miesiecy lenia. cudownie jest wiedziec, ze mi sie zwyczajnie nie chce, a nie ze nie moge, nie potrafie.
autodestrukcyjny mechanizm mojego umyslu dal mi fory. moge odpoczac, moge odetchnac. chocby na chwile. a chwila taka warta jest miliony. niestety, tego nie mozna powiedziec o moim dyplomie, kazdy kolejny dzien zaznacza sie w mojej glowie jak podcicnanie pieprzonych skrzydel od wewnatrz. nie doroslam jeszcze do niego. pogoda wroclawska z reszta tez. mala smarkula. na litosc chce mnie wziac i placze, sapie, drapie drzewa. poki co udaje sie jej skutecznie odstraszyc nie tylko mnie.
mysle, ze zakupy z moimi piczkami zrobily mi dobrze. na prawde. dzieki nim i moimu nowemu staniczkowi (o w morde, jest cudny!) rozbudzilam sie na nowo. rozbudzilam w sobie tez kolejna moja pasje - japonskie wzory tatuazy. i znow zaczely marzyc mi sie fale z koi, lotosem i gwiazdkami (jup!) na plecach. chyba czas poszukac sobie jakiegos projektu, a jak talent dopisze to samemu narysowac? hmm chyba za duzo tej serotoniny dzis zarzylam, bo optymizm jak widac mam w nadmiarze. i dobrze. lubimy w chuj optymistyczne dni podszyte nutka niepewnosci i zalu.