Plawie sie w blogim lenistwie. za plecami slysze dialogi z Memento, zas przez cialo przedzieraja sie zimne dreszcze. poczatek choroby czy zwykly kac? a moze niesamowita mikstura 2w1? zajadam strach uszkami, zas samotnosc zapijam barszczem. alkoholem tez. lubie byc samotna w ten sposob, gdzie pyszne jedzenie i bliskie osoby sa na wyciagniecie reki. chcialam pokazac, ze pamietam o pewnych osobach wiec upieklam ciastka, zrobilam mrozny lukier i slicznie zapakowalam moje zimowe cudenka po 3. pakunki spodobaly sie, a przynajmniej mialam takie wrazenie. niestety prezenty dla moich niuniek niedoszly. ja im w tym pomagac nie bede, przynajmniej na razie.
Pasterka nalezala do tych magicznych nocy, w ktorych znajome twarze przewijaly sie na okolo, zas pozytywna energia tlila sie z drinow rownie silnie jak alkohol krazyl w naszych zylach. ciesze sie cholernie, ze spotkalam tyle paskud w jednym miescu. zapomnialam juz czym pewien mezczyzna urzekl mnie jakis czas temu na okres roku. zapomnialam jak swietnie sie przy nim czuje i jak zajebiscie smiesza mnie jego zarty. wspomnienia wyplowialy. a moze po prostu zmienily barwe za sprawa ostatnich chwil spedzonych z nim. nie wiem, nie jest to wazne teraz. wiem jednak, ze ludzie zmieniaja sie pod wplywem czasu. czasem na dobre. niezawsze. zdaje sobie sprawe, ze bez pewnych osob moja przeszlosc, terazniejszosc i przyszlosc bylaby zupelnie inna, jednak chcialabym wykrasc gumke do wymazywania znajomosci z moich wspomnien, ale bardziej zalezaloby mi, abym to ja zniknela ze wspomnien innych. jako osoba zupelnie neutralna bylabym szczesliwsza, niz jaka czyjas ex matka, zona, kochanka.
wtorek, 25 grudnia 2007
zapach wspomnien, wypominek i tytoniu
Autor: plastik o 22:51
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz