CLICK HERE FOR THOUSANDS OF FREE BLOGGER TEMPLATES »

niedziela, 7 października 2007

czysto, urodzinowo i z rozyczka pod powieka

*piatek, godzina 22:45 okolo. zaczelo sie - wizja sprzatania wcielila sie w zycie. karteczki, stare szmatki fruuuu do wora, az tu nagle dostalo sie kilka unikalnych zdobyczy w me pazurki. byly to kartki z pierwszej ew. drugiej klasy technikum! kilka rozmow z Basia I. oraz cudowny rarytas! cos o czym nie mam pojecia skad, gdzie, dlaczego. nie znam autora, nie wiem czemu to sluzylo - moze jakas interpretacja wiersza? niemniej jednak forma jest..... dziwna? kilka slow, trzykropek, dwie linijki przewy... z reszta, pewnie je jestem autorem, choc - szczerze powiedziawszy - nie mam zielonego pojecia. z reszta...


Mia przy oknie. Jest bardzo wczesny poranek, ulica jest cicha i pusta. wystawa jest na zewnetrz...

Gazeta wytyka piekny list w skrzyni. Powoli... (tu chyba miao byc jakies slowo) zauwazyc golebnik na drzewie. Spadaja liscie. Ona ma czas znalesc piekny...


Jest jeszcze wczesnie, wiec je sniadanie.
Nagle slyszy kroki na...

W akwarium ryby staly sie niespokojne. Wielki i ciezki stal na dole domu.



Powtarzam po raz ostatni - nie mam pojecia co to jest, ale dopenilo to humor zasiany porannymi herbatami i spacerami po rynku. bo gdzieby na wystawy?! a skad!


*a sobota? eh.. jak to sobota w kedzierzynie... akcja "walowka kosmatyczna", obiadek zakrapiony niesamowita herbatka i wyznaniami z "tej" szuflady i bieganiana po sklepach. i tu byl blad! ehh... piekna, jasna, na snowboard i w rozmiarze XS - to wszystko miala! jednak jakbym chciala wcisnac sie w bluze, a pozniej w nia byloby ciezko. jedyna rada - poszukanie jej we wroclawiu, tej idealnej kurtki na zime 2007/2008.
dostalam rozyczke od mojej rybki - ach, jak mi brakowalo jej spontanicznosci :D kolejno zakupy, sen, picie. nic nadzwyczajnego. uciekl ostatni autobus i chec zabawy. wkurwialo wszystko, a bolaly plecy (co z resta bylo miedzy innymi powodem wkurwu). bola nadal, ale poki co nikt mi paluchow nie wciska miedzy zebra wiec jest dobrze.
jakze bardzo chcialabym polaczyc te dwa swiaty... spakowac mieszkanie z kedzierzyna, popakowac w nie znajomych i rozlozyc w parku poludniowym chociazby. jednak nie mozna miec wszystkiego, a moim guru ostatnich tygodni jest Kant, dla ktorego dzis listera F zasponsorowala odcinek.

rerasumujac: pokoj nie zostal posrpzatany calkowicie jak glosily plany, siedzenie na sile w tunelu do 3 konczy sie przyprawianiem kurczaka o 4 i rzeczy ktore mi sie podobaja zawsze sa nie w tych rozmiarach jakie powinny. coz, trzeba zyc dalej. zawsze na poprawe humoru ma ta karteczke, ktora jest na wypasie ;D




*update 18:32
"moja" niesamowita poeazja byla tlumaczeniem z niemieckiego. widac, jak dobrze znalam ten jezyk, ze co chwile kropki dawalam heheh. wpadlam na to jadac z pawelkiem i kasia do wro... rozmyslalam nad snsem wszystkiego, miedzy innymi tych paru slow i olsnilo mnie! przeciez na kolejnej stronie tej kartki byly jakies zadania po niemiecku. ehh... juz myslalam, ze ja potrafie pisac poezje rotfl.

0 komentarze: